Większość z nas raczej lubi śnieg. Problem zaczyna się wtedy, gdy białego puchu spadnie za dużo i do tego utrzymują się siarczyste mrozy. Taka sytuacja nie może być już postrzegana jako pozytywna, ponieważ prowadzi do szeregu niekorzystnych skutków, np. zwiększonego zużycia energii cieplnej (wyższych rachunków), większych wydatków władz miejskich na utrzymanie dróg. W takich warunkach zdarza się też więcej kolizji i wypadków spowodowanych śliską nawierzchnią, zaspami, awariami hamulców z powodu zimna.
Obficie sypiący i do tego codziennie śnieg jest też problem kierowców, którzy muszą usuwać puch z szyb, dachów, karoserii. Przy niskich temperaturach samochód spala więcej paliwa. Poza tym z powodu zimna może rozładować się akumulator. Śnieg utrudnia więc życie wszystkim.
Frajdę mają dzieci, które mogą oddawać się ulubionej zimowej zabawie. Jednak niekiedy śniegu jest tak dużo, że drogi stają się nieprzejezdne i uczniowie nie mogą dojechać do szkół, z zaległości trzeba odpracować, np. w soboty, w które dzieciaki niechętnie wstają.
Śnieg może też spaść niespodziewanie jesienią, np. w listopadzie albo pod koniec października. To ogromne zaskoczenie, które stwarza niebezpieczeństwo na drogach, ponieważ większość pojazdów nie ma jeszcze zimowego ogumienia przystosowanego do radzenia sobie na ośnieżonej nawierzchni.